Wykorzystanie nierdzewnych nitów na dworze

Moje dzieci uwielbiają się bawić na podwórku przed domem. Nie mają tam jednak zbyt wyrafinowanych atrakcji. Pamiętam, że gdy byłem mały, to ojciec zbudował domek z różnymi elementami do zabawy, niczym małpi gaj, bym mógł się w nim bawić. Bardzo chciałem coś podobnego stworzyć dla dzieci, ale zawsze brakowało mi odwagi. Nie byłem pewny, czy uda mi się wszystko zrobić maksymalnie bezpiecznie i czy w ogóle mi to może wyjść. W końcu jednak zebrałem się w sobie i postanowiłem stworzyć coś od zera, specjalnie dla moich dzieciaków.

Nierdzewne nity w użyciu

nit nierdzewnyNarysowałem sobie projekt domku i przynależnego do niego mini placu zabaw. Stworzyłem go na tyle dobrze, na ile umiałem i od razu zabrałem się za tworzenie tego mini dzieła, które miało być wyjątkowym prezentem dla córki i syna. Szybko zacząłem jednak wątpić w swoje umiejętności, gdy kolejno pojawiało się coraz więcej pytań i niepewności w sprawie tego, jak coś wykonać, jak zabezpieczyć, jak połączyć. W końcu stwierdziłem, że zadzwonię to ojca i poproszę go o pomoc. Bardzo chętnie zgodził się współtworzyć domek dla swoich wnuków, tym bardziej, że miał już spore doświadczenie w takim majsterkowaniu. Od razu zwrócił on uwagę na to, że skoro domek będzie stale na dworze, a my potrzebujemy solidnego wykończenia całego projektu, to trzeba w odpowiedni sposób całość połączyć ze sobą, jak poszczególne elementy. Zaproponował, by wykorzystać do tego nit nierdzewny, czyli taki nit, który świetnie sobie radzi w różnych warunkach pogodowych i rdza mu raczej nie grodzi. Kupił już sporo takich nitów i zabrał je ze sobą, razem z nitownicą. Kiedy mieliśmy już sposób na połączenie wszystkich wcześniej przygotowanych elementów, które muszą trzymać się siebie idealnie, bez ryzyka rozłączenia się, to praca poszła błyskawicznie.

Wykończony w ten sposób domek postawiliśmy w ogródku i sami przetestowaliśmy, czy na pewno wytrzyma on ciężar i napór małych dzieci. Skoro pod nami sprawował się w bez zarzutów i w pełni bezpiecznie, to znaczy, że pod o wiele lżejszymi urwisami nie miał prawa nie wytrzymać. Dzieci były niesamowicie szczęśliwe, że w końcu coś takiego miały do zabawy. A tacie aż się łezka w oku zakręciła, najwidoczniej dzięki wspomnieniom z jego pierwszego budowania takiego domku.